środa, 22 czerwca 2011

#2 Alice i jej ciasteczka.

Pewna zielonooka brunetka przemierzała ulice Nowego Yorku. Starała za wszelką cenę nie spóźnić się na zajęcia. W ręku miała brązową torbę, był to prezent od babci. Natomiast na ramieniu zawieszony był aparat. Troszeczkę staromodny, lecz zdjęcia wychodziły znakomicie. Sama postać była elegancko ubrana w beżowe spodnie, kwiecisty top, a na to białą koszulę. Na nogach śliczne balerinki, a na nosie okulary (link). I tak Katherine Evans spędzała swój drugi dzień w Nowym Yorku.

                                                                      ♣♣♣

-Sala 35, korytarz na prawo- mruczałam.
Pewna siebie weszłam do klasy i usiadłam w ostatniej wolnej ławce. Myślałam, że nikt mnie nie zauważy, lecz byłam w dużym błędzie.
-Cześć! Ty jesteś Katherine? Na pewno nią jesteś. Nazywam się Alice- ruda osóbka podała mi rękę- jak ci się podoba nasza buda?
-Ja... wiesz... jest ok- wypaliłam speszona- może być.
-Nie oceniaj książki po okładce- mówiąc to przygryzła wargę- jeszcze się przekonasz.
-O co ci...- nie skończyłam, przerwał mi dzwonek.
Wchodząc do klasy nauczyciel zauważył drobną postać siedzącą na szarym końcu. Nie odbyło się bez "Moi kochani, oto wasza nowa koleżanka" itp. Byłam załamana, gdy wszyscy patrzyli się na mnie oczekując czegoś. Skupiłam się wyłącznie na lekcji. Starannie zapisywałam notatki i skrupulatnie robiłam zadania. Pragnę dodać, że to była chemia, która jest na pierwszym miejscu wśród przedmiotów jakie lubię. Kiedy uzupełniłam tabelę przyjrzałam się Alice. Miała burzę rudych włosów, śliczne morskie oczy i wyraziste usta. W jej zeszycie zobaczyłam masę drobnych rysunków przestawiających ciastka. Delikatnie się uśmiechnęłam. Wiedziałam, że bardzo chcę ja poznać.
                                                                    
                                                                      ♣♣♣

ŁUP! Dostałam w głowę. Chwiejąc się na nogach usiadłam, aby nie stwarzać zagrożenia dla innych uczniów. Nigdy nie byłam dobra w żadnym sporcie i zawsze obrywałam piłką albo czymś podobnym. W czasie przerwy poszłam do łazienki żeby się ogarnąć.Podeszłam do lustra i spojrzałam na drobną brunetkę o ślicznych zielonych oczach. Miała szary top, szorty we fioletową panterkę oraz śliwkowe trampki. Włosy natomiast były spięte w wysoki kucyk gumką z kwiatkiem (link). Nie mogłam uwierzyć, że to ja. Byłam za ładna. Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek, który zasygnalizował koniec krótkiej laby. Niezadowolona poszłam pod salę gimnastyczną, by przez kolejne 45 minut cierpieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz