wtorek, 8 listopada 2011

#4 Wariatka? Tak, to ja.

- Nie powinnaś się z nimi zadawać- mruknęła Alice- Ta dziewczyna to ćpunka.
- Ja... Alice, nie mam zamiaru obgadywania nikogo. Nie znam jej dokładnie i jeszcze nie mam o niej zdania.
- Rób jak chcesz.
- Postawię na swoim.
- Wołają mnie. Idę. Życz mi powodzenia- puściła mi oko.
- Ech...
Alice wzięła deskorolkę i pobiegła do wiwatującego tłumu. Ja, natomiast postanowiłam się czegoś dowiedzieć od moich świeżych znajomych. Pytałam się o proste rzeczy. Dostawałam także banalne odpowiedzi. Nic nie mogłam z nich wydusić. Po jakimś czasie Lollipop wyciągnęła paczkę skrętów i podała mi. Odmówiłam, tak samo jak Tom. Tłumaczyłam się "Nie palę" i odeszłam od nich. Nigdy nie lubiłam dymu papierosów i podobnych trucicieli. Przyglądałam się Alice i jej wyczynom. Były naprawdę imponujące.

Wracając do domu zahaczyłam o kawiarnię.Przechodząc przez próg osłupiałam. Stare krzesła zamieniły się w eleganckie pufy, ściany były pokryte przeróżnymi zdjęciami. Zamówiłam kawę, a kelnerka podała mi ją z ciepłym uśmiechem. Naprawdę zwariowałam. Kręciłam się w miejscu, cały czas zapadając się w siedzeniu. Ech, chyba powinnam odstawić kofeinę. Jeszcze jedna rzecz mnie ciekawiła. Tom cały czas stał przed lokalem i obserwował mnie. Kiedy wyszłam, pospiesznie poszedł sobie zostawiając karteczkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz